{"id":203,"date":"2022-05-25T21:33:30","date_gmt":"2022-05-25T21:33:30","guid":{"rendered":"http:\/\/parafiadobrzykow.pl\/?p=203"},"modified":"2022-05-25T21:33:30","modified_gmt":"2022-05-25T21:33:30","slug":"sw-augustyn-wyznania","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/?p=203","title":{"rendered":"\u015aw. Augustyn: Wyznania"},"content":{"rendered":"\n<p>\u015aWI\u0118TY AUGUSTYN: WYZNANIA<\/p>\n\n\n\n<p>KSI\u0118GA PIERWSZA<\/p>\n\n\n\n<p>1. Jak\u017ce wielki jeste\u015b, Panie. Jak\u017ce godzien, by Ci\u0119 s\u0142awi\u0107. Wspania\u0142a Twoja moc. M\u0105dro\u015bci Twojej nikt nie zmierzy. Pragnie Ci\u0119 s\u0142awi\u0107 cz\u0142owiek, cz\u0105steczka tego, co stworzy\u0142e\u015b. On d\u017awiga sw\u0105 \u015bmierteln\u0105 dol\u0119, \u015bwiadectwo grzechu, znak wyra\u017any, \u017ce pysznym si\u0119 sprzeciwiasz, Bo\u017ce. A jednak s\u0142awi\u0107 Ciebie pragnie ta cz\u0105stka \u015bwiata, kt\u00f3ry\u015b stworzy\u0142. Ty sprawiasz sam, \u017ce s\u0142awi\u0107 Ci\u0119 jest b\u0142ogo. Stworzy\u0142e\u015b nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I nie- spokojne jest serce nasze, dop\u00f3ki w Tobie nie spocznie. Ale daj pozna\u0107, Panie \u2014 niech\u017ce to wreszcie zrozumiem \u2014 czy najpierw cz\u0142owiek ma Ciebie wzywa\u0107, czy s\u0142awi\u0107? I czy w og\u00f3le mo\u017cna Ci\u0119 wzywa\u0107, zanim si\u0119 Ciebie pozna? Bo jak\u017ce to? Czy mo\u017cna wzywa\u0107 nie znaj\u0105c Ciebie? Przecie\u017c m\u00f3g\u0142by wtedy cz\u0142owiek, myl\u0105c si\u0119, co\u015b innego przyzywa\u0107! Lecz mo\u017ce trzeba Ciebie wo\u0142a\u0107 na pomoc, \u017ce-by Ci\u0119 pozna\u0107? Ale jak\u017ce b\u0119d\u0105 wzywa\u0107 Tego, w kt\u00f3rego jeszcze nie uwierzyli? Jak uwierz\u0105, p\u00f3ki ich kto\u015b nie pouczy? l S\u0142awi\u0107 b\u0119d\u0105 Pana ci, kt\u00f3rzy Go szukaj\u0105. Szukaj\u0105c bo- wiem, znajd\u0105 Go, a znajduj\u0105c \u2014 b\u0119d\u0105 Go s\u0142awi\u0107. Niech\u017ce szukam, wzywaj\u0105c Ciebie, Panie! Niech Ci\u0119 wzywam, wierz\u0105c w Ciebie. Bo ju\u017c nas pouczono o Tobie. Wzywa Ci\u0119, Panie, wiara, kt\u00f3r\u0105 mnie obdarzy\u0142e\u015b. Natchn\u0105\u0142e\u015b mnie t\u0105 wiar\u0105 przez cz\u0142owiecze\u0144stwo Syna Twego i przez s\u0142u\u017cb\u0119 cz\u0142owieka, kt\u00f3ry mnie pouczy\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>2. Ale czy mog\u0119 Go wzywa\u0107? On przecie\u017c Bogiem jest i Panem moim! Wzywaj\u0105c, w istocie prosz\u0119 o to, by przy- szed\u0142 do mnie. A czy jest we mnie takie miejsce, do kt\u00f3rego m\u00f3g\u0142by B\u00f3g m\u00f3j przyj\u015b\u0107? On, kt\u00f3ry niebo i ziemi\u0119 stworzy\u0142! Czy w og\u00f3le, Bo\u017ce m\u00f3j, jest we mnie cokolwiek, co mog\u0142oby Ci\u0119 ogarn\u0105\u0107? Czy ca\u0142e niebo i ziemia, kt\u00f3re stworzy\u0142e\u015b i w kt\u00f3rych mnie stworzy\u0142e\u015b, ogarniaj\u0105 Ciebie? A mo\u017ce dlatego, \u017ce bez Ciebie nic by nie istnia\u0142o, wszystko, co istnieje, zawiera Ciebie? Mo\u017ce dotyczy to i mnie, gdy prosz\u0119, \u017ceby\u015b przyszed\u0142 do mnie\u2026 Bo zupe\u0142nie nie by\u0142oby mnie, gdyby Ciebie we mnie nie by\u0142o! Jeszcze nie jestem w otch\u0142ani, a Ty jeste\u015b i tam; cho\u0107bym zst\u0105pi\u0142 do otch\u0142ani, tam jeste\u015b. Nie by\u0142oby mnie, Bo\u017ce m\u00f3j, zupe\u0142nie by mnie nie by\u0142o, gdyby Ciebie we mnie nie by\u0142o. A mo\u017ce raczej nie by\u0142oby mnie, gdybym nie istnia\u0142 w Tobie, z kt\u00f3rego wszystko, przez kt\u00f3rego wszystko, w kt\u00f3rym wszystko?<\/p>\n\n\n\n<p>2 Tak, Panie, tak to w\u0142a\u015bnie jest. Dok\u0105d\u017ce wi\u0119c mam Ciebie wzywa\u0107, skoro sam jestem w Tobie? Sk\u0105d mia\u0142by\u015b przyby\u0107 do mnie? Gdzie\u017c mia\u0142bym stan\u0105\u0107 poza niebem i ziemi\u0105, aby tam przyszed\u0142 do mnie B\u00f3g m\u00f3j, kt\u00f3ry rzek\u0142: Niebo i ziemi\u0119 nape\u0142niam\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>3. Lecz skoro Ty nape\u0142niasz niebo i ziemi\u0119, czy one Ciebie ogarniaj\u0105? Czy jeszcze zostaje ta reszta, kt\u00f3rej ogarn\u0105\u0107 ju\u017c nie mog\u0105? A gdzie wylewasz to, co z Ciebie zostaje po nape\u0142nieniu nieba i ziemi? Mo\u017ce wcale nie trzeba\u201e \u017ceby cokolwiek zawiera\u0142o Ciebie, kt\u00f3ry wszystko zawierasz? To bowiem, co nape\u0142niasz, nape\u0142niasz ju\u017c przez to. samo, \u017ce to w sobie zawierasz. Naczynia, pe\u0142ne Ciebie, unieruchomi\u0107 Ci\u0119 nie mog\u0105. Gdy si\u0119 rozpadaj\u0105, Ty si\u0119 nie rozlewasz. A gdy rozlewasz si\u0119 na nas, nie spadasz, lecz nas podnosisz. Nie rozpraszasz si\u0119, lecz nas gromadzisz. Ale nape\u0142niaj\u0105c wszystko, czy ca\u0142ym sob\u0105 wszystko nape\u0142niasz? Czy te\u017c, nie mog\u0105c Ciebie ogarn\u0105\u0107 ca\u0142ego, wszystkie rzeczy obejmuj\u0105 tylko cz\u0119\u015b\u0107 Ciebie? I czy wszystkie t\u0119 sam\u0105 cz\u0119\u015b\u0107? Czy poszczeg\u00f3lne rzeczy \u2014 poszczeg\u00f3lne cz\u0119\u015bci, wi\u0119ksze rzeczy\u2014 wi\u0119ksze, mniejsze rzeczy \u2014 mniejsze cz\u0119\u015bci? Czy jednak jest w Tobie cz\u0119\u015b\u0107 wi\u0119ksza, cz\u0119\u015b\u0107 mniejsza? Czy raczej na ka\u017cdym miejscu jeste\u015b ca\u0142y, a \u017cadna rzecz Ciebie ca\u0142ego nie ogarnia?<\/p>\n\n\n\n<p>4. Czym\u017ce wi\u0119c jeste\u015b, Bo\u017ce m\u00f3j? Tylko do Ciebie wo- \u0142am, Pana Boga! Bo kt\u00f3\u017c jest Bogiem opr\u00f3cz Pana? Jaki\u017c jest B\u00f3g opr\u00f3cz Boga naszego? O najwy\u017cszy, najlepszy, najmo\u017cniejszy, bezgranicznie- wszechmocny, najbardziej mi\u0142osierny i najsprawiedliwszy, najg\u0142\u0119biej ukryty i najbardziej obecny, najpi\u0119kniejszy i najsilniejszy, zawsze istniej\u0105cy a niepoj\u0119ty! Niezmienny jeste\u015b, a przemieniasz wszystko, nigdy nie nowy, nigdy nie stary, wszystko odnawiasz, a do staro\u015bci wiedziesz pysznych, gdy oni o tym nie wiedz\u0105. Zawsze dzia\u0142asz, zawsze trwasz w spoczynku, gromadzisz, a niczego nie potrzebujesz. Podtrzymujesz, nape\u0142niasz, os\u0142aniasz. Wszystko- stwarzasz, karmisz, prowadzisz ku doskona\u0142o\u015bci. Szukasz, a niczego Ci nie brakuje. Kochasz, a nie spalasz si\u0119; troszczysz si\u0119, a nie l\u0119kasz; \u017ca\u0142ujesz, a nie bolejesz; gniewasz si\u0119, a spokojny jeste\u015b; dzie\u0142a zmieniasz, a nie zmieniasz zamys\u0142u; przygarniasz, co napotkasz, chocia\u017c nigdy tego nie utraci\u0142e\u015b. Nigdy nie jeste\u015b ubogi, a radujesz si\u0119 zyskiem. Nigdy si\u0119 nie \u0142akomisz, a \u017c\u0105dasz pomno\u017cenia tego, co da\u0142e\u015b. Daje si\u0119 Tobie ponad obowi\u0105zek, aby\u015b Ty by\u0142 d\u0142u\u017cnikiem \u2014 a kt\u00f3\u017c z nas ma cokolwiek, co nie by\u0142oby Twoje? Oddajesz d\u0142ugi, nic winien nie b\u0119d\u0105c. D\u0142ugi darowujesz, nic nie trac\u0105c. C\u00f3\u017c ja tu m\u00f3wi\u0119, Bo\u017ce m\u00f3j, \u017cycie, s\u0142odyczy mego \u017cycia \u015bwi\u0119ta! I c\u00f3\u017c w\u0142a\u015bciwie m\u00f3wi\u0105 ci wszyscy, kt\u00f3rzy o Tobie m\u00f3wi\u0107 usi\u0142uj\u0105! Lecz biada, je\u015bli si\u0119 o Tobie milczy! Cho\u0107- by najwi\u0119cej wtedy m\u00f3wi\u0142 cz\u0142owiek, niemow\u0105 jest.<\/p>\n\n\n\n<p>5. O, kt\u00f3\u017c mi da spoczynek w Tobie? Kto sprawi, \u017ce wnikniesz w serce moje, \u017ce je upoisz? Niechbym zapomnia\u0142o niedolach moich i tak przycisn\u0105\u0142 do piersi jedyne moje dobro, Ciebie\u2026 Czym\u017ce Ty jeste\u015b dla mnie? O, sprawi\u0107 racz, \u017cebym to umia\u0142 wyrazi\u0107. I czym dla Ciebie jestem ja, \u017ce \u017c\u0105dasz, abym Ciebie kocha\u0142, a je\u015bli nie chc\u0119, gniewasz si\u0119 na mnie, grozisz wielkimi nieszcz\u0119\u015bciami? Czy\u017c ma\u0142ym nieszcz\u0119\u015bciem by\u0142oby samo to, \u017ce nie kocha\u0142bym Ciebie? Ach, Panie Bo- \u017ce m\u00f3j, ulituj si\u0119 nade mn\u0105 i objaw mi, czym jeste\u015b dla mnie. Powiedz duszy mojej: \u201eZbawieniem twoim jestem\u201d. Tak powiedz, abym us\u0142ysza\u0142. Czeka na Tw\u00f3j g\u0142os dusza moja, przem\u00f3w do niej, powiedz duszy mojej: \u201eZbawieniem twoim jestem\u201d. Pobiegn\u0119 za tym g\u0142osem, pochwyc\u0119 Ciebie, Panie! Nie odwracaj twarzy ode mnie. Umar\u0142bym, aby nie umrze\u0107. Aby t\u0119 twarz zobaczy\u0107!\u2026 Ciasna to chatka \u2014 dusza moja. Przychodz\u0105c, zechciej j\u0105 rozszerzy\u0107. Wali si\u0119 w gruzy \u2014 chciej j\u0105 pod\u017awign\u0105\u0107. I wiem te\u017c, Panie, \u017ce jest w niej niejedno, co b\u0119dzie razi\u0107 Twoje oczy. Lecz kt\u00f3\u017c j\u0105 oczy\u015bci? Do kog\u00f3\u017c opr\u00f3cz Ciebie wo\u0142a\u0107 mam? \u201eZe skrytych oczy\u015b\u0107 mnie wyst\u0119pk\u00f3w, Panie, i uchro\u0144 s\u0142ug\u0119 Twego od obcych.\u201d Wierz\u0119, dlatego te\u017c m\u00f3wi\u0119 \u2014 Ty wiesz, Panie. Czy\u017c nie oskar\u017cy\u0142em siebie o wyst\u0119pki przed obliczem Twoim, Bo\u017ce m\u00f3j? A ty odpu\u015bci\u0142e\u015b bezbo\u017cno\u015b\u0107 serca mego. Nie b\u0119d\u0119 si\u0119 prawowa\u0142 z Tob\u0105 z Tob\u0105, kt\u00f3ry\u015b Prawd\u0105 jest. Nie chc\u0119 te\u017c karmi\u0107 si\u0119 z\u0142udzeniami, aby nieprawo\u015b\u0107 moja nie k\u0142ama\u0142a samej sobie. Nie prawuj\u0119 si\u0119 wi\u0119c z Tob\u0105. Bo dobrze wiem: je\u015bli na nieprawo\u015bci b\u0119dziesz patrzy\u0142, Panie, o, Panie, kt\u00f3\u017c si\u0119 ostoi?<\/p>\n\n\n\n<p>6. Ale chocia\u017c jestem tylko prochem i popio\u0142em, pozw\u00f3l mi przem\u00f3wi\u0107 do mi\u0142osierdzia Twego. Pozw\u00f3l mi m\u00f3wi\u0107, bo oto jest przede mn\u0105 mi\u0142osierdzie Twoje, a nie jaki\u015b cz\u0142owiek, kt\u00f3ry by mnie wy\u015bmia\u0142. Mo\u017ce i Ty szydzisz ze mnie, ale przecie\u017c w ko\u0144cu nade mn\u0105 si\u0119 ulitujesz. O czym\u017ce b\u0119d\u0119 m\u00f3wi\u0107, Panie? Czy\u017c nie o tym w\u0142a\u015bnie, \u017ce nie wiem, sk\u0105d tu przyby\u0142em, do tego \u017cycia, kt\u00f3re ku \u015bmierci biegnie? Czy mo\u017ce do tej \u015bmierci, kt\u00f3ra ku \u017cyciu wiedzie? Czeka\u0142y tu na mnie wszystkie pociechy, jakie zapewnia Twoje mi\u0142osierdzie. Opowiedzieli mi o tym ojciec i matka, z kt\u00f3rego i w kt\u00f3rej ukszta\u0142towa\u0142e\u015b mnie w czasie bo sam tego okresu nie pami\u0119tam. By\u0142a to najpierw s\u0142odycz mleka. To nie matka moja ani mamki nape\u0142nia\u0142y sobie piersi, lecz Ty, Panie, przez nie dawa\u0142e\u015b mi pokarm, jaki przeznaczy\u0142e\u015b dla niemowl\u0105t. Udziela\u0142e\u015b bogactw, ja- kich nie odmawiasz nawet najni\u017cszym cz\u0119\u015bciom Twego stworzenia. Ty\u015b tak\u017ce sprawia\u0142, \u017ce nie chcia\u0142em wi\u0119cej, ni\u017c dawa\u0142e\u015b, i \u017ce moje karmicielki chcia\u0142y mnie obdarzy\u0107 tym, czego im udziela\u0142e\u015b. Kochaj\u0105c mnie zgodnie z Twoim postanowieniem, ch\u0119tnie dawa\u0142y mi to, co od Ciebie mia\u0142y w obfito\u015bci. Im tak\u017ce wychodzi\u0142o na dobre, co mnie przy- nosi\u0142o po\u017cytek \u2014 po\u017cytek, kt\u00f3ry nie by\u0142 z nich, lecz tylko przez nie. Bo z Ciebie, Bo\u017ce, s\u0105 wszystkie dobra; z Boga mojego \u2014 moje ocalenie. Zrozumia\u0142em to p\u00f3\u017aniej; wo\u0142aj\u0105 o tym wszystkie wielkie dary, jakich udzielasz i duszy, i cia\u0142u. W niemowl\u0119ctwie umia\u0142em tylko ssa\u0107, a potem utuli\u0107 si\u0119 w b\u0142ogim spokoju nasycenia, p\u0142aka\u0107 za\u015b, kiedy cia\u0142u co\u015b dolega\u0142o. Niczego wi\u0119cej wtedy nie umia\u0142em. Po pewnym czasie zacz\u0105\u0142em si\u0119 u\u015bmiecha\u0107, najpierw przez sen, potem te\u017c na jawie. Tak mi przynajmniej opowiedziano p\u00f3\u017aniej. Wierz\u0119, bo widz\u0119 to u innych dzieci; sam swego niemowl\u0119ctwa oczywi\u015bcie nie pami\u0119tam. Stopniowo te\u017c u\u015bwiadamia\u0142em sobie, gdzie si\u0119 znajduj\u0119, i usi\u0142owa\u0142em wyra\u017ca\u0107 moje \u017cyczenia wobec ludzi, kt\u00f3rzy mogli je spe\u0142nia\u0107. Nie udawa\u0142o mi si\u0119 to, gdy\u017c pragnienia te by\u0142y we mnie, a ludzie przebywali w \u015bwiecie zewn\u0119trznym i nie mieli takiego zmys\u0142u, kt\u00f3rym zdo\u0142aliby wnikn\u0105\u0107 do wn\u0119trza mojej duszy. Miota\u0142em si\u0119 i krzycza\u0142em, aby nielicznymi znakami, jakie potrafi\u0142em dawa\u0107, wreszcie przejawi\u0107 \u017cyczenia; ale znaki te nie by\u0142y podobne do tego, co mia\u0142y na\u015bladowa\u0107. Gdy nie spe\u0142niano mojej woli \u2014 czy to dlatego, \u017ce jej nie rozumiano, czy te\u017c \u017ce domaga\u0142em si\u0119 czego\u015b, co mog\u0142oby mi zaszkodzi\u0107 \u2014 z\u0142o\u015bci\u0142em si\u0119, \u017ce starsi ode mnie nie chc\u0105 mi by\u0107 pos\u0142uszni i \u017ce ludzie wolni nie chc\u0105 s\u0142u\u017cy\u0107 mi jak niewolnicy. P\u0142aczem na nich si\u0119 m\u015bci\u0142em. Takie zachowanie mog\u0142em potem obserwowa\u0107 u dzieci; one, nic nie wiedz\u0105c, pouczy\u0142y mnie, jaki by\u0142em w niemowl\u0119ctwie, w znacznie wi\u0119kszej mierze, ni\u017c mogli to uczyni\u0107 wyposa\u017ceni w wiedz\u0119 ludzie, kt\u00f3rzy mnie wy- chowali. To dzieci\u0144stwo moje dawno ju\u017c umar\u0142o, a ja \u017cyj\u0119. Ty za\u015b, Panie, \u017cyjesz zawsze i nigdy w Tobie nic nie umiera. Przed pocz\u0105tkami wiek\u00f3w, przed wszystkim, o czym mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce si\u0119 sta\u0142o wcze\u015bniej \u2014 Ty jeste\u015b. I Bogiem jeste\u015b, Panem wszystkiego, co stworzy\u0142e\u015b. W Tobie istniej\u0105 przyczyny wszystkiego, co niesta\u0142e, trwaj\u0105 nie- zmienne podstawy wszystkich rzeczy zmiennych, \u017cyj\u0105 wieczne uzasadnienia wszystkiego, co nieobliczalne i co przemija w czasie. Ulituj si\u0119, Panie, nade mn\u0105 biednym; racz mnie o\u015bwieci\u0107. Czy niemowl\u0119ctwo nast\u0105pi\u0142o u mnie po jakim\u015b okresie ju\u017c umar\u0142ym? Czy tym poprzednim okresem by\u0142 czas, gdy przebywa\u0142em w \u0142onie matki? I o tym nieco si\u0119 dowiedzia\u0142em; widz\u0119 te\u017c przecie\u017c kobiety w ci\u0105\u017cy. A jeszcze przed tym okresem, jeszcze wcze\u015bniej? Panie m\u00f3j, Panie umi\u0142owany! Czy by\u0142em ju\u017c gdziekolwiek? Czy by\u0142em \u2014 ju\u017c wtedy \u2014 kim\u015b? Nikt mi nie mo\u017ce powiedzie\u0107 o tym \u2014 ani ojciec, ani matka, ani do\u015bwiadczenie innych ludzi, ani w\u0142asna pami\u0119\u0107. Mo\u017ce teraz, kiedy tak si\u0119 dopytuj\u0119, Ty si\u0119 u\u015bmiechasz\u2026 Bo pewnie \u017c\u0105dasz, abym chwali\u0142 Ciebie i wielbi\u0142 za to, o czym wiem. Wielbi\u0119 Ci\u0119, Panie nieba i ziemi, dzi\u0119kuj\u0105c Ci za pocz\u0105tki moje i niemowl\u0119ctwo. Okres\u00f3w tych nie pami\u0119tam. Ale pozwoli\u0142e\u015b, aby cz\u0142owiek wiele o sobie samym m\u00f3g\u0142 wnioskowa\u0107, kiedy si\u0119 innym dzieciom przypatruje; a i u kobiet nieco si\u0119 rozpyta. Istnia\u0142em wi\u0119c. \u017by\u0142em. I ju\u017c pod koniec niemowl\u0119ctwa szuka\u0142em znak\u00f3w, kt\u00f3rymi m\u00f3g\u0142bym uczucia moje oznajmi\u0107 innym. Sk\u0105d\u017ce to, je\u015bli nie od Ciebie, Panie, mog\u0142aby pochodzi\u0107 taka istota? Czy\u017c potrafi\u0142by kto\u015b samego siebie ukszta\u0142towa\u0107? Czy istnieje jaki\u015b sk\u0105din\u0105d biegn\u0105cy kana\u0142, przez kt\u00f3ry dociera do nas istnienie i \u017cycie? Nie! To Ty stwarzasz nas, Panie, Ty, w kt\u00f3rym nie ma r\u00f3\u017cnicy mi\u0119dzy istnieniem a \u017cyciem. Bo w najwy\u017cszym stopniu istnie\u0107 i w najwy\u017cszym stopniu \u017cy\u0107 \u2014 to jest to samo. Niesko\u0144czony jeste\u015b i nie zmieniasz si\u0119. Nie przemija w Tobie dzie\u0144 dzisiejszy, a jednak przemija w Tobie, bo r\u00f3wnie\u017c takie zjawiska wszystkie w Tobie istniej\u0105. Nie znalaz\u0142by dr\u00f3g przemijania, gdyby\u015b Ty owych zjawisk w sobie nie zawiera\u0142. Ale poniewa\u017c lata Twoje nie ustan\u0105, dniem dzisiejszym s\u0105 Twoje lata. Ile\u017c to dni naszych, ile\u017c dni naszych przodk\u00f3w przep\u0142yn\u0119\u0142o ju\u017c przez Tw\u00f3j dzie\u0144 dzisiejszy. Z niego zaczerpn\u0119\u0142y miar\u0119 trwania i samo swoje istnienie, a to samo czerpa\u0107 z niego b\u0119d\u0105 wszystkie dni, kt\u00f3re jeszcze nadejd\u0105. A Ty jeste\u015b zawsze ten sam. Wszystko, co jutrzejsze i jeszcze p\u00f3\u017aniejsze, wszystko wczorajsze i jeszcze dawniejsze dzi\u015b uczynisz, dzi\u015b uczyni\u0142e\u015b. Jak\u017ce to poj\u0105\u0107 mog\u0119? Je\u015bli si\u0119 nie umie tego poj\u0105\u0107, trzeba samym pytaniem si\u0119 radowa\u0107. Lepiej jest bowiem znale\u017a\u0107 Ciebie, cho\u0107by si\u0119 nie znalaz\u0142o odpowiedzi, ni\u017c by\u0142oby \u2014 znale\u017a\u0107 odpowied\u017a, a Ciebie nie odnale\u017a\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>7. Ulituj si\u0119, Bo\u017ce! Jak\u017ce straszne s\u0105 grzechy ludzi. Gdy cz\u0142owiek tak wo\u0142a, pochylasz si\u0119 nad nim mi\u0142osiernie. Stworzy\u0142e\u015b go bowiem, a grzechu w nim nie stworzy\u0142e\u015b. Kto mi przypomni grzechy, jakie pope\u0142ni\u0142em w niemowl\u0119ctwie? Wobec Ciebie wolny od grzechu nie jest nikt, nawet dziecko, kt\u00f3re zaledwie jeden dzie\u0144 prze\u017cy\u0142o na ziemi. Kto wi\u0119c mi przypomni? Mo\u017ce ka\u017cde z tych male\u0144- kich dzieci, w kt\u00f3rych dostrzegam to, czego o samym sobie nie pami\u0119tam? Czym grzeszy\u0142em w\u00f3wczas? Czy tym, \u017ce p\u0142acz\u0105c wyrwa\u0142em si\u0119 do karmi\u0105cej mnie piersi? Gdybym dzi\u015b tak \u0142akomie si\u0119 rwa\u0142 ju\u017c nie do piersi, lecz do pokarmu stosownego dla moich lat, wy\u015bmiano by mnie i udzielono mi s\u0142usznej nagany. Post\u0119powa\u0142em wi\u0119c w spos\u00f3b zas\u0142uguj\u0105cy na nagan\u0119. Ale poniewa\u017c nie by\u0142em zdolny do jej zrozumienia, ani zwyczaj, ani prawo nie pozwala\u0142y jej udzie- la\u0107. Takich cech wyzbywamy si\u0119 z up\u0142ywem lat. A nigdy nie widzia\u0142em, \u017ceby rozs\u0105dny cz\u0142owiek, robi\u0105c porz\u0105dki, wyrzuca\u0142 rzeczy cenne. Wi\u0119c i wtedy post\u0119powanie takie nie by\u0142o dobre \u2014 to wymuszanie p\u0142aczem nawet rzeczy szkodliwych, z\u0142oszczenie si\u0119 tak za\u017carte na ludzi wolnych, \u017ce nie chc\u0105 by\u0107 niewolnikami, na doros\u0142ych, na w\u0142asnych rodzic\u00f3w i innych ludzi rozumnych, \u017ce nie s\u0105 pos\u0142uszni na ka\u017cde skinienie. Gorzej jeszcze \u2014 te pr\u00f3by, w miar\u0119 dzieci\u0119cych si\u0142, bicia doros\u0142ych za to, \u017ce nie spe\u0142niaj\u0105 rozkaz\u00f3w, wtedy gdy ich spe\u0142nienie przynios\u0142oby dziecku szkod\u0119. Niewinno\u015b\u0107 niemowl\u0105t polega na s\u0142abo\u015bci cia\u0142a, a nie na niewinno\u015bci duszy. Na w\u0142asne oczy widzia\u0142em zazdro\u015b\u0107 ma\u0142ego dziecka: jeszcze nie umia\u0142o m\u00f3wi\u0107, a poblad\u0142e ze z\u0142o\u015bci spogl\u0105da\u0142o wrogo na swego mlecznego brata. Przecie\u017c wszyscy o tym wiedz\u0105! Matki i piastunki powiadaj\u0105, \u017ce potrafi\u0105 st\u0142umi\u0107 takie wady. Jakim sposobem \u2014 nie wiem. Ale czy mo\u017cna by upatrywa\u0107 przejaw niewinno\u015bci w tym, \u017ce wobec obfitego i a\u017c nadmiernego \u017ar\u00f3d\u0142a mleka nie znosi si\u0119 obok siebie innej istoty, tak\u017ce w najwy\u017cszym stopniu potrzebuj\u0105cej opieki i \u017cywi\u0105cej si\u0119 tylko tym jednym pokarmem? Traktujemy te rzeczy lekko nie dlatego, jakoby chodzi\u0142o o sprawy nieistotne, b\u0142ahe, lecz dlatego, \u017ce si\u0119 z nich wyrasta. Nie s\u0105 to rzeczy b\u0142ahe. Trudno jest na takie zjawiska patrze\u0107 spokojnie wtedy, gdy si\u0119 przejawiaj\u0105 u kogokolwiek, kto ju\u017c nie jest dzieckiem. O Panie Bo\u017ce m\u00f3j, to Ty mi da\u0142e\u015b jako dziecku \u017cycie i cia\u0142o. Ty obdarzy\u0142e\u015b cia\u0142o zmys\u0142ami, wyposa\u017cy\u0142e\u015b je w cz\u0142onki i nada\u0142e\u015b mu w\u0142a\u015bciwe proporcje. I wszczepi\u0142e\u015b w to cia\u0142o instynkty s\u0142u\u017c\u0105ce jego sprawno\u015bci i bezpiecze\u0144stwu. Ka\u017cesz mi za to chwali\u0107 i wielbi\u0107 Ci\u0119, i pie\u015bni\u0105 s\u0142awi\u0107 imi\u0119 Twe, najwy\u017cszy Panie. Cho\u0107by\u015b niczego wi\u0119cej ponad to nie uczyni\u0142, ju\u017c by\u0142by\u015b Bogiem wszechmocnym. i dobrym. Nikt bowiem inny nie m\u00f3g\u0142by tego dokona\u0107, Ty jeden tylko, od kt\u00f3rego pochodzi wszelka miara, o Najpi\u0119kniejszy, kt\u00f3ry kszta\u0142tujesz wszystko i prawem swoim wszystko porz\u0105dkujesz. Ten w moim \u017cyciu okres, kt\u00f3rego nie pami\u0119tam i o kt\u00f3rym musz\u0119 dowiadywa\u0107 si\u0119 od innych, jak te\u017c opiera\u0107 si\u0119 na obserwacji niemowl\u0105t \u2014 co zreszt\u0105 daje wiedz\u0119 dosy\u0107 pewn\u0105 \u2014 z przykro\u015bci\u0105 doliczam do czasu, jaki prze\u017cy\u0142em w tym \u015bwiecie doczesnym. Pod wzgl\u0119dem g\u0119sto\u015bci mroku zapomnienia okres ten jest r\u00f3wny poprzedniemu, przebytemu w \u0142onie matki. Skoro za\u015b w nieprawo\u015bci zosta\u0142em pocz\u0119ty i w grzechach nosi\u0142a mnie w \u0142onie matka, to gdzie\u017c, Bo\u017ce m\u00f3j, gdzie i kiedy ja, Tw\u00f3j s\u0142uga, by\u0142em niewinny? Ale ju\u017c tamten czas porzucam. Bo c\u00f3\u017c mnie jeszcze mo\u017ce z nim wi\u0105za\u0107, skoro nie dostrzegam \u017cadnych jego \u015blad\u00f3w?<\/p>\n\n\n\n<p>8. Czy to ja przeszed\u0142em z niemowl\u0119ctwa do ch\u0142opi\u0119ctwa, czy raczej ono do mnie zawita\u0142o, nast\u0119puj\u0105c po niemowl\u0119ctwie? Lecz niemowl\u0119ctwo przecie\u017c nie odesz\u0142o\u2026 Bo gdzie\u017cby mia\u0142o p\u00f3j\u015b\u0107? Do\u015b\u0107 jednak, \u017ce ju\u017c go nie by\u0142o. Nie by\u0142em niemowl\u0119ciem. Gada\u0142em. By\u0142em ju\u017c ch\u0142opcem. To ju\u017c pami\u0119tam. Potem zrozumia\u0142em, w jaki spos\u00f3b na- uczy\u0142em si\u0119 m\u00f3wi\u0107. Doro\u015bli nie uczyli mnie poszczeg\u00f3lnych s\u0142\u00f3w w takiej okre\u015blonej kolejno\u015bci, jak p\u00f3\u017aniej uczyli li- ter. To by\u0142o tak, \u017ce ja sam dzi\u0119ki rozumowi, jakim obdarzy\u0142e\u015b mnie, Panie, usi\u0142owa\u0142em j\u0119kami, najr\u00f3\u017cniejszymi d\u017awi\u0119kami, gestami wyrazi\u0107 moje uczucia, aby spe\u0142niano moj\u0105 wol\u0119; nie udawa\u0142o si\u0119 wyrazi\u0107 wszystkiego ani wy- razi\u0107 tego wobec wszystkich, do kt\u00f3rych si\u0119 zwraca\u0142em. Zachowywa\u0142em w pami\u0119ci d\u017awi\u0119k, jakim oni dan\u0105 rzecz nazywali, i gdy widzia\u0142em, \u017ce pod wp\u0142ywem takiego d\u017awi\u0119ku poruszaj\u0105 si\u0119 w pewnym kierunku, pojmowa\u0142em, \u017ce nazywaj\u0105 dan\u0105 rzecz tym w\u0142a\u015bnie d\u017awi\u0119kiem, kt\u00f3ry wypowiadaj\u0105 wtedy, kiedy chc\u0105 na ni\u0105 wskaza\u0107. T\u0119 ich intencj\u0119 poznawa\u0142em z ruch\u00f3w cia\u0142a, z czego\u015b, co jest jakby naturaln\u0105 mow\u0105 wszystkich ludzi, wszystkich lud\u00f3w, polegaj\u0105c\u0105 na wyrazie twarzy, poruszeniach oczu, na r\u00f3\u017cnych gestach, jak te\u017c na samym brzmieniu g\u0142osu, kt\u00f3re ujawnia nastawienie wewn\u0119trzne cz\u0142owieka w pro\u015b- bach, stwierdzeniach, odmowach i poleceniach. Stopniowo rozpoznawa\u0142em, jakie rzeczy oznaczane s\u0105 s\u0142owami, kt\u00f3re si\u0119 cz\u0119sto pojawia\u0142y w okre\u015blonych miejscach r\u00f3\u017cnych zda\u0144, a opanowawszy wymow\u0119 tych s\u0142\u00f3w, wyra\u017ca\u0142em za ich pomoc\u0105 w\u0142asne \u017cyczenia. Odt\u0105d mog\u0142em wymienia\u0107 znaki \u017cycze\u0144 z lud\u017ami, po\u015br\u00f3d kt\u00f3rych \u017cy\u0142em. Tak\u0105 to drog\u0105 wszed\u0142em g\u0142\u0119biej w burzliwe \u017cycie ludzkiej spo\u0142eczno\u015bci, zale\u017cny od w\u0142adzy rodzic\u00f3w i innych do- ros\u0142ych.<\/p>\n\n\n\n<p>9. Bo\u017ce m\u00f3j, ile ja si\u0119 tam nacierpia\u0142em, ile znios\u0142em poniewierania, gdy nakazywano mi pos\u0142usze\u0144stwo wobec wychowawc\u00f3w, kt\u00f3rzy zach\u0119cali mnie do kariery, jak\u0105 otworzy przede mn\u0105 retoryka. Mia\u0142o to zapewni\u0107 cze\u015b\u0107 u ludzi i fa\u0142szywe bogactwo. Pos\u0142ano mnie do szko\u0142y, abym poznawa\u0142 nauki, kt\u00f3rych po\u017cytek by\u0142 dla mnie, biedaka, zupe\u0142nie niepoj\u0119ty. Ilekro\u0107 opu\u015bci\u0142em si\u0119 w pracy, bra\u0142em w sk\u00f3r\u0119. Tak\u0105 metod\u0119 narzucili doro\u015bli. Wielu ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rzy \u017cyli przede mn\u0105, przesz\u0142o ju\u017c t\u0119 sam\u0105 ciernist\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119. Teraz j\u0105 musia\u0142em przew\u0119drowa\u0107 ja; nie dosy\u0107 jeszcze by\u0142o trudu i udr\u0119ki ludzkiej\u2026 Spotka\u0142em jednak ludzi, kt\u00f3rzy si\u0119 modlili do Ciebie, Panie, i w\u0142a\u015bnie od nich nauczy\u0142em si\u0119 modlitwy. A mia\u0142em takie o Tobie wyobra\u017cenie, do jakiego w\u00f3wczas by\u0142em zdolny: wyobra\u017ca\u0142em sobie Ciebie jako kogo\u015b bardzo wielkiego, kogo\u015b, kto wprawdzie nie ukazuje si\u0119 naszym oczom, ale mo\u017ce nas wys\u0142ucha\u0107 i pom\u00f3c nam. Ju\u017c jako ma\u0142y ch\u0142opiec zacz\u0105\u0142em si\u0119 modli\u0107 do Ciebie, pomocy i ucieczko moja. Po to, aby do Ciebie wo\u0142a\u0107, rozerwa\u0142em wi\u0119zy, kt\u00f3re m\u00f3j j\u0119zyk p\u0119ta\u0142y. Ma\u0142y by\u0142em, ale wielkie uczucie p\u0142on\u0119\u0142o w tym zwr\u00f3conym do Ciebie b\u0142aganiu, \u017ceby nie bili mnie w szkole. A gdy mnie nie wys\u0142uchiwa\u0142e\u015b, co nie ku g\u0142upstwu dla mnie by\u0142o 7, baty, jakie dostawa\u0142em, budzi\u0142y \u015bmiech doros\u0142ych, nawet moich rodzic\u00f3w, kt\u00f3rzy na pewno niczego z\u0142ego mi nie \u017cyczyli. A baty by\u0142y dla mnie prawdziw\u0105, ci\u0119\u017ck\u0105 niedol\u0105! My\u015bl\u0119 o tym, Panie m\u00f3j, czy jest gdzie\u015b cz\u0142owiek tak wielkiego ducha, tak przemo\u017cnym uczuciem do Ciebie przykuty\u2026 Nie m\u00f3wi\u0119 tu oczywi\u015bcie o tych, kt\u00f3rzy s\u0105 niez\u0142omni dzi\u0119ki nie czu\u0142o\u015bci. Ale czy jest kto\u015b, co tak \u017carliwie do Ciebie przywar\u0142 i tak wzniosie ducha swego nastroi\u0142, \u017ce ko\u0142a, haki i inne tortury najstraszniejsze, o kt\u00f3rych uchy- lenie b\u0142agaj\u0105 Ciebie w trwodze ludzie we wszystkich krainach potrafi a\u017c tak lekcewa\u017cy\u0107, i\u017c si\u0119 \u015bmieje z ludzi, kt\u00f3rzy bledn\u0105 na my\u015bl o tych m\u0119kach \u2014 \u015bmieje si\u0119 tak w\u0142a\u015bnie, jak moi rodzice \u017cartowali sobie z cierpie\u0144, jakie mi zadawali, nauczyciele? Nie mniej si\u0119 ba\u0142em tych cierpie\u0144, ni\u017c inni boj\u0105 si\u0119 tortur. I nie mniej \u017carliwie b\u0142aga\u0142em Ci\u0119 o ich oddalenie. A win\u0105 moj\u0105 by\u0142o to, \u017ce mniej pisa\u0142em, czyta\u0142em, w og\u00f3le mniej my\u015bla\u0142em o nauce, ni\u017c wymagano ode mnie.Nie brakowa\u0142o mi, Panie, pami\u0119ci ani zdolno\u015bci. Obda- rzy\u0142e\u015b mnie nimi, jak na m\u00f3j wiek, dostatecznie. Przepada\u0142em jednak za zabawami. Kar\u0119 za\u015b wymierzali mi ludzie, kt\u00f3rzy te\u017c si\u0119 zabawiali.G\u0142upstwa doros\u0142ych nazywa si\u0119 zaj\u0119ciami. Kiedy za\u015b ch\u0142opcy g\u0142upstwami si\u0119 zajmuj\u0105, doro\u015bli wymierzaj\u0105 im kar\u0119. I nikt si\u0119 nie lituje ani nad ch\u0142opcami, ani nad do- ros\u0142ymi, ani nad jednymi i drugimi. \u017baden naprawd\u0119 sprawiedliwy s\u0119dzia nie pochwali\u0142by bicia mnie za to, \u017ce jako ma\u0142y ch\u0142opiec gra\u0142em w pi\u0142k\u0119, a zabawa ta przeszkadza\u0142a mi w szybkim zdobyciu wykszta\u0142cenia, dzi\u0119ki kt\u00f3remu mia\u0142em si\u0119 w przysz\u0142o\u015bci jako doros\u0142y oddawa\u0107 znacznie gorszym zabawom. Czy\u017c cz\u0142owiek, kt\u00f3ry mnie bi\u0142 zachowywa\u0142 si\u0119 w \u017cyciu lepiej ode mnie? Je\u015bli w jakiejkolwiek dyspucie zosta\u0142 przez innego uczonego pokonany, bardziej go \u017c\u00f3\u0142\u0107 zalewa\u0142a ni\u017c mnie, gdy przegra\u0142em z koleg\u0105 w pi\u0142k\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>10. A jednak grzeszy\u0142em, Panie Bo\u017ce, Prawodawco na- tury, Stw\u00f3rco wszystkiego w niej opr\u00f3cz grzechu. Grzeszy- \u0142em sprzeciwiaj\u0105c si\u0119 rozkazom rodzic\u00f3w i nauczycieli. Bo przecie\u017c niezale\u017cnie od tego, w jakiej intencji moi bliscy \u017c\u0105dali ode mnie odbycia studi\u00f3w, mog\u0142em w przysz\u0142o\u015bci wykorzysta\u0107 to wykszta\u0142cenie do dobrych cel\u00f3w. Moje nie- pos\u0142usze\u0144stwo wobec starszych nie polega\u0142o na wybieraniu rzeczy lepszych. Jego \u017ar\u00f3d\u0142em by\u0142a pasja zabawy, ambicja odnoszenia zwyci\u0119stw w r\u00f3\u017cnych grach, jak te\u017c napawanie uszu przer\u00f3\u017cnymi ba\u015bniami scenicznymi. Uszy tym bardziej tego pragn\u0119\u0142y, im wi\u0119cej mia\u0142y podniety. Oczy moje z co- raz wi\u0119ksz\u0105 ciekawo\u015bci\u0105 si\u0119 otwiera\u0142y na takie widowiska, bo by\u0142y to\u2026 widowiska doros\u0142ych. Ci, kt\u00f3rzy je organizuj\u0105, s\u0105 tak wysoko postawieni w spo\u0142ecze\u0144stwie, \u017ce niemal wszyscy ludzie uwa\u017caj\u0105 za wskazane prowadzi\u0107 tam swoje dzieci. A potem bez oporu pozwalaj\u0105 te dzieci bi\u0107, je\u015bli przez takie spektakle zaniedba\u0142y si\u0119 w nauce. W tej nauce, kt\u00f3ra w zamierzeniu rodzic\u00f3w ma dzieciom umo\u017cliwi\u0107 zdobycie w \u017cyciu odpowiedniej pozycji, aby mog\u0142y w przy-sz\u0142o\u015bci organizowa\u0107 takie w\u0142a\u015bnie widowiska\u2026 Mi\u0142osiernie spojrzyj na to, Panie, i uwolnij nas, kt\u00f3rzy ju\u017c potrafimy Ciebie wzywa\u0107! Tak\u017ce tych, kt\u00f3rzy jeszcze Ciebie nie wzywaj\u0105, uwolnij, by zacz\u0119li wo\u0142a\u0107 do Ciebie \u2014 i aby\u015b ich uwolni\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>11. Na szcz\u0119\u015bcie ju\u017c jako ma\u0142y ch\u0142opiec dowiedzia\u0142em si\u0119o \u017cyciu wiecznym obiecanym nam przez naszego Pana, kt\u00f3ry pokornie zst\u0105pi\u0142 do nas, grzesznik\u00f3w pe\u0142nych pychy. Od samego urodzenia \u017cegnano mnie znakiem Jego krzy\u017ca i kosztowa\u0142em Jego soli. Bo matka moja gor\u0105co w Ciebie wierzy\u0142a. Kiedy w ch\u0142opi\u0119ctwie chwyci\u0142y mnie pewnego razu okropne b\u00f3le \u017co\u0142\u0105dka, kiedy trawi\u0142a mnie gor\u0105czka i ju\u017c niemal kona\u0142em, widzia\u0142e\u015b, Bo\u017ce m\u00f3j, widzia\u0142e\u015b \u2014 bo ju\u017c wtedy czuwa\u0142e\u015b nade mn\u0105 \u2014 z jak\u0105 natarczywo\u015bci\u0105, z jak\u0105 wiar\u0105 od mojej pobo\u017cnej matki i od Matki nas wszystkich, czyli od Ko\u015bcio\u0142a, domaga\u0142em si\u0119 chrztu w imi\u0119 Chrystusa, Syna Twego, kt\u00f3ry jest Bogiem moim i Panem. Moja ziemska matka od razu przyst\u0105pi\u0142a do dzie\u0142a. W swoim czystym sercu, pe\u0142nym wiary w Ciebie, bardziej cierpia\u0142a rodz\u0105c mnie ku wiecznemu zbawieniu ni\u017c niegdy\u015b rodz\u0105c ciele\u015bnie. Szybko robi\u0142a wszystkie przygotowania. I gdybym nagle nie wyzdrowia\u0142, dopuszczono by mnie w\u00f3wczas do zbawczego sakramentu; oczyszczony by\u0142bym wyznaniem wiary w Ciebie, Panie Jezu, ku odpuszczeniu grzech\u00f3w. Odwlok\u0142o si\u0119 moje oczyszczenie, bo uwa\u017cano, \u017ce je\u015bli b\u0119d\u0119 \u017cy\u0142 nadal, jeszcze nieraz splami\u0119 si\u0119 grzechem. A po chrzcie wina taka by\u0142aby wi\u0119ksza i bardziej niebezpieczna. Ju\u017c wtedy wierzy\u0142em, jak i matka, i ca\u0142y nasz dom opr\u00f3cz jednego tylko ojca, kt\u00f3ry jednak nie zdo\u0142a\u0142 udarem- ni\u0107 wp\u0142ywu pobo\u017cnej matki i odwie\u015b\u0107 mnie od wiary w Chrystusa; on sam jeszcze w Niego nie wierzy\u0142. Matka ze wszystkich si\u0142 stara\u0142a si\u0119, aby\u015b Ty, Bo\u017ce m\u00f3j, raczej ni\u017c on, by\u0142 moim ojcem. Pomaga\u0142e\u015b jej w tym i sprawi\u0142e\u015b, \u017ce jej wp\u0142yw przewa\u017cy\u0142 wp\u0142yw m\u0119\u017ca, kt\u00f3remu zreszt\u0105, b\u0119d\u0105c od niego lepsza, okazywa\u0142a pos\u0142usze\u0144stwo, aby przez to by\u0107 pos\u0142uszn\u0105 Tobie. Ty bowiem ka\u017cesz tak post\u0119powa\u0107. Pragn\u0105\u0142bym wiedzie\u0107, Panie \u2014 je\u015bli zechcesz to przede mn\u0105 ods\u0142oni\u0107 \u2014 w jakim celu zosta\u0142 w\u00f3wczas odwleczony m\u00f3j chrzest. Czy wysz\u0142o mi to na dobre, \u017ce rozlu\u017anione zo- sta\u0142y dla mnie w\u0119dzid\u0142a grzechu? A mo\u017ce wcale nie zosta\u0142y rozlu\u017anione? Czemu\u017c i teraz ci\u0105gle s\u0142yszymy, jak ludzie m\u00f3wi\u0105: \u201eZostaw go, niech robi, co chce, jeszcze nie jest ochrzczony\u201d \u2014 a kiedy chodzi o zdrowie cia\u0142a, nikt nie powie: \u201eZostaw go, niech si\u0119 bardziej porani, jeszcze nie jest wyleczony\u201d? O ile\u017c by\u0142oby lepiej, gdybym zosta\u0142 uzdrowiony od razu, gdyby troska moich bliskich i moja sprawi\u0142a, \u017ce zbawienie, jakiego by dost\u0105pi\u0142a moja dusza, powierzono by Twojej opiece, skoro Twoim to zbawienie jest darem. O ile\u017c by\u0142oby lepiej! Ale matka wiedzia\u0142a, jak wiele nawa\u0142nic pokusy czeka jeszcze na mnie po okresie ch\u0142opi\u0119ctwa. I wola\u0142a wystawi\u0107 na ich nap\u00f3r raczej glin\u0119, z kt\u00f3rej mia\u0142em si\u0119 kiedy\u015b ukszta\u0142towa\u0107, ni\u017c sam ukszta\u0142towany ju\u017c wizerunek.<\/p>\n\n\n\n<p>12. W ch\u0142opi\u0119ctwie, uwa\u017canym za okres mniej osaczony pokusami ni\u017c lata m\u0142odzie\u0144cze, nie lubi\u0142em nauki, jeszcze za\u015b bardziej nienawidzi\u0142em tego, \u017ce mnie do niej przymuszano. Ale przymuszano mnie i na dobre mi to wysz\u0142o, chocia\u017c sam nie post\u0119powa\u0142em dobrze: nie uczy\u0142bym si\u0119 bowiem, gdyby mnie nie zmuszano. Nikt nie post\u0119puje dobrze z musu, nawet je\u015bli to, co czyni, jest dobre. Nie po- st\u0119powali te\u017c dobrze ci, kt\u00f3rzy mnie zmuszali. Ale dobro sp\u0142ywa\u0142o od Ciebie, Bo\u017ce m\u00f3j. Im w og\u00f3le nie \u015bwita\u0142o w g\u0142owie, \u017ce wykszta\u0142cenie, jakie mi si\u0142\u0105 narzucali, m\u00f3g\u0142bym kiedykolwiek wykorzysta\u0107 do celu innego ni\u017c ten, kt\u00f3ry zamierzyli do nasycenia \u017c\u0105dzy, kt\u00f3rej nic nie nasyci \u2014 po\u017c\u0105dania takiego bogactwa, kt\u00f3re w istocie jest n\u0119dz\u0105, i takiej chwa\u0142y, kt\u00f3rej trzeba by si\u0119 wstydzi\u0107. Ty za\u015b, kt\u00f3ry policzy\u0142e\u015b wszystkie w\u0142osy nasze na g\u0142owie, b\u0142\u0119dem ludzi zmuszaj\u0105cych mnie do nauki pos\u0142u\u017cy\u0142e\u015b si\u0119 dla mojego po\u017cytku. Moje za\u015b b\u0142\u0119dy, to przede wszystkim, \u017ce nie chcia\u0142em si\u0119 uczy\u0107, sta\u0142y si\u0119 dla Ciebie sposobno\u015bci\u0105 do wymierzania mi kary. Niew\u0105tpliwie zas\u0142ugiwa\u0142em na ch\u0142ost\u0119, gdy\u017c by\u0142em, jak na takiego ch\u0142opca, wielkim grzesznikiem. Dobro wi\u0119c mi zsy\u0142a\u0142e\u015b przez r\u0119ce tych, kt\u00f3rzy bynajmniej nie post\u0119powali dobrze, a za moje grzechy sprawiedliwie mnie kara\u0142e\u015b. Tak to bowiem jest wed\u0142ug Twego postanowienia, \u017ce wszelki bez\u0142ad w duszy jest dla niej samej kar\u0105,<\/p>\n\n\n\n<p>13. Do dzi\u015b nie mog\u0119 zrozumie\u0107, dlaczego j\u0119zyk grecki, gdy uczy\u0142em si\u0119 go w dzieci\u0144stwie, budzi\u0142 we mnie tak wielk\u0105 odraz\u0119. Lubi\u0142em lekcje \u0142aci\u0144skie \u2014 nie te pocz\u0105tkowe, lecz lekcje po\u015bwi\u0119cone studiowaniu literatury. Pocz\u0105tkowe lekcje, podczas kt\u00f3rych uczy\u0142em si\u0119 czyta\u0107, pisa\u0107 i liczy\u0107, wcale nie mniejsz\u0105 by\u0142y dla mnie udr\u0119k\u0105 ni\u017c wszystkie godziny greckie. Z czego to wynika\u0142o? Oczywi\u015bcie z grzechu i z g\u0142upoty. Cia\u0142em by\u0142em, wiatrem, kt\u00f3ry gna gdzie\u015b, a nie wraca. O ile\u017c lepsze, bo pewniejsze, by\u0142y tamte pocz\u0105tki nauki. Z nich mam to, co do dzi\u015b przynosi mi po\u017cytek: \u017ce i prze- czyta\u0107 potrafi\u0119, i napisa\u0107, co chc\u0119. O ile\u017c wi\u0119c by\u0142y lepsze od lekcji p\u00f3\u017aniejszych, podczas kt\u00f3rych musia\u0142em si\u0119 pochyla\u0107 nad b\u0142\u0105kaniem si\u0119 jakiego\u015b tam Eneasza, a zapomina\u0107 o w\u0142asnym zb\u0142\u0105kaniu! P\u0142aka\u0142em nad \u015bmierci\u0105 Dydony, kt\u00f3ra z mi\u0142o\u015bci si\u0119 zabi\u0142a, a na to, \u017ce sam w\u015br\u00f3d tych zaj\u0119\u0107 umiera\u0142em z dala od Ciebie, Bo\u017ce, kt\u00f3ry jeste\u015b \u017cyciem moim \u2014 suchymi oczyma patrzy\u0142em. C\u00f3\u017c mo\u017ce by\u0107 n\u0119dzniejszego od n\u0119dzarza, kt\u00f3ry nad w\u0142asna n\u0119dz\u0105 si\u0119 nie li- tuje? P\u0142acze nad \u015bmierci\u0105 Dydony zadana jej przez mi\u0142o\u015b\u0107 do Eneasza, a nie p\u0142acze nad sob\u0105, umar\u0142ym z braku mi\u0142o\u015bci do Ciebie\u2026 Bo\u017ce, \u015bwiat\u0142o mego serca, chlebie karmi\u0105cy dusz\u0119 moj\u0105, mocy, kt\u00f3ra umys\u0142 m\u00f3j za\u015blubiasz, si\u0142o nape\u0142niaj\u0105ca kory- tarze moich my\u015bli \u2014 ja nie kocha\u0142em Ciebie! Z dala od Ciebie oddawa\u0142em si\u0119 innej, niegodnej mi\u0142o\u015bci, a gdy tak post\u0119powa\u0142em, zewsz\u0105d wo\u0142ano: \u201eBrawo! Brawo!\u201d Tak, mi- \u0142o\u015b\u0107 do tego \u015bwiata to zdrada wobec Ciebie.10 \u201eBrawo!\u201d \u2014 wo\u0142aj\u0105 ze wszystkich stron \u2014 \u201eBrawo!\u201d, aby zawstydzi\u0107 tych, kt\u00f3rzy nie chc\u0105 Ciebie zdradzi\u0107. Nie p\u0142aka\u0142em nad tym. P\u0142aka\u0142em nad Dydon\u0105 \u201ezgas\u0142\u0105, gdy \u015bmierci dosi\u0119g\u0142a sztyletem\u201d 11, a sam opu\u015bciwszy Ciebie dosi\u0119ga\u0142em najlichszych, najni\u017cszych cz\u0119\u015bci stworzenia; przez ziemi\u0119 szed\u0142em do ziemi. A gdy nie pozwalano mi tego czyta\u0107, jak\u017ce si\u0119 smuci\u0142em, \u017ce nie mam tego, co mnie smuci\u0142o. Takie to szale\u0144stwo uchodzi za nauk\u0119 wy\u017csz\u0105 i owocniejsz\u0105 od tam- tych lekcji, dzi\u0119ki kt\u00f3rym umiem czyta\u0107 i pisa\u0107! Teraz wreszcie, Bo\u017ce m\u00f3j, niech mocny g\u0142os zawo\u0142a w mojej duszy, niech prawda Twoja wreszcie powie jasno, \u017ce jest inaczej, zupe\u0142nie inaczej. Lepsza jest tamta nauka pocz\u0105tkowa. Wola\u0142bym dzi\u015b wyzby\u0107 si\u0119 wszelkich wspomnie\u0144 o w\u0119dr\u00f3wkach Eneasza i innych tego rodzaju ba\u015bniach ni\u017c umiej\u0119tno\u015bci czytania i pisania. W drzwiach szk\u00f3\u0142 gramatycznych wisz\u0105 kotary. Czy os\u0142aniaj\u0105 one jak\u0105\u015b czcigodn\u0105 tajemnic\u0119? Nie, os\u0142aniaj\u0105 pomy\u0142k\u0119. Ju\u017c nie zakrzycz\u0105 mnie ludzie. Nie boj\u0119 si\u0119 ich teraz, gdy Ciebie, upragnionego ca\u0142\u0105 moj\u0105 dusza, uznaj\u0119 za Boga mego i bez ogr\u00f3dek m\u00f3wi\u0119 o moich winach, aby tym bardziej umi\u0142owa\u0107 drog\u0119, po kt\u00f3rej Ty mnie wiedziesz ku dobru. Ci, co handluj\u0105 literatur\u0105, ci, co kupuj\u0105 taki towar \u2014 niech\u017ce ju\u017c wszyscy wobec mnie zamilkn\u0105. Bo je\u015bli ich zapytam: \u201eCzy to prawda, co powiada poeta, \u017ce Eneasz przyby\u0142 do Kartaginy?\u201d \u2014 mniej wykszta\u0142ceni b\u0119d\u0105 m\u00f3wi\u0107, \u017ce nie wiedz\u0105; bardziej wykszta\u0142ceni \u2014 \u017ce nieprawda. A je\u015bli zapytam, jakimi literami pisze si\u0119 imi\u0119 Eneasza, wszyscy, kt\u00f3rzy nauczyli si\u0119 pisa\u0107, odpowiedz\u0105 trafnie \u2014 wed\u0142ug dobrowolnej umowy, moc\u0105 kt\u00f3rej ludzie we wzajem- nym porozumieniu ustanowili te znaki. Je\u015bli nast\u0119pnie zapytam, co by\u0142oby dla ka\u017cdego dotkliwsza strat\u0105 w \u017cyciu: zapomnienie czytania i pisania czy zapomnienie owych poe- tyckich zmy\u015ble\u0144 \u2014 jaki\u017c cz\u0142owiek przy zdrowych zmys\u0142ach waha\u0142by si\u0119 z odpowiedzi\u0105? Grzeszy\u0142em w latach ch\u0142opi\u0119cych, gdy niedorzeczno\u015bci ceni\u0142em wy\u017cej od rzeczy po\u017cytecznych. Co m\u00f3wi\u0119! Jedne kocha\u0142em, drugich nienawidzi\u0142em. Jeden i jeden \u2014 dwa; dwa i dwa \u2014 cztery. Jak\u017ce nienawistna by\u0142a dla mnie ta \u015bpiewka. A jak b\u0142ogim widowiskiem przy ca\u0142ej swej we- wn\u0119trznej pustce by\u0142 \u00f3w drewniany, pe\u0142en wojownik\u00f3w ko\u0144 troja\u0144ski! I \u0142una Troi! I \u201esamej Kreuzy cie\u0144\u2026\u201d 12<\/p>\n\n\n\n<p>14. Czemu\u017c wi\u0119c nie cierpia\u0142em j\u0119zyka greckiego, w kt\u00f3rym przecie\u017c to samo si\u0119 wy\u015bpiewuje? Homer potrafi wca- le nie gorsze ple\u015b\u0107 bajeczki, a jego wewn\u0119trzna pustka jest tak b\u0142oga, jak tylko mo\u017cna sobie tego \u017cyczy\u0107.A jednak gorzko smakowa\u0142 memu ch\u0142opi\u0119cemu podniebieniu. My\u015bl\u0119, \u017ce tak samo smakuje Wergiliusz ma\u0142ym Grekom, gdy mu- sza wkuwa\u0107 jego wiersze w taki spos\u00f3b, jak my wkuwali\u015bmy Homera. Sama trudno\u015b\u0107 j\u0119zyka obcego skrapia\u0142a \u017c\u00f3\u0142ci\u0105 wszystkie greckie uroki bajecznych opowie\u015bci. Przedtem nie zna\u0142em \u017cadnych s\u0142\u00f3w greckich. Gro\u017abami, karami zmuszano mnie do ich poznawania. To prawda, \u017ce i \u0142aciny nie- gdy\u015b nie rozumia\u0142em, wtedy gdy by\u0142em niemowl\u0119ciem. Ale nauczy\u0142em si\u0119 jej po prostu s\u0142uchaj\u0105c, bez l\u0119ku i ba- t\u00f3w, gdy piastunki mnie pie\u015bci\u0142y, gdy wszyscy \u015bmiali si\u0119 do mnie i weso\u0142o si\u0119 ze mn\u0105 bawili. Nauczy\u0142em si\u0119 \u0142aciny bez gr\u00f3\u017ab i kar, gdy\u017c w\u0142asne serce mnie przynagla\u0142o, bym jak najszybciej zacz\u0105\u0142 wyra\u017ca\u0107 je- go pragnienia. Nie m\u00f3g\u0142bym ich wyrazi\u0107, gdybym nie na- by\u0142 pewnej liczby s\u0142\u00f3w \u2014 nie od nauczycieli, lecz po pro- stu od ludzi, kt\u00f3rzy do mnie m\u00f3wili, a potem s\u0142uchali, gdy ja zacz\u0105\u0142em m\u00f3wi\u0107. Jasno z tego wynika, \u017ce swobodne zainteresowanie bardziej sprzyja uczeniu si\u0119 j\u0119zyka ni\u017c jakakolwiek przymusem narzucona pilno\u015b\u0107. Lecz prawa Twoje, Bo\u017ce, pozwalaj\u0105, by przymus nieraz poskramia\u0142 swobodny lot naszego zaciekawienia; do tego celu pos\u0142uguj\u0105 si\u0119 tak r\u00f3zgami nauczycieli, jak i cierpieniami zadawanymi m\u0119czennikom. Prawa Twoje przepisuj\u0105 takie gorzkie lekarstwa, aby nas odwie\u015b\u0107 od zgubnej przyjemno\u015bci, kt\u00f3ra od Ciebie nas oderwa\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>15. Modlitwy mej wys\u0142uchaj, Panie! Niech nie omdleje moja dusza pod brzemieniem Twej surowo\u015bci. Niechaj si\u0119 nigdy nie znu\u017c\u0119 dzi\u0119kowaniem Ci za mi\u0142osiern\u0105 opiek\u0119: za to, \u017ce\u015b wyrwa\u0142 mnie z g\u0119stwiny z\u0142a, za to, \u017ce\u015b sta\u0142 si\u0119 dla mnie s\u0142odszy od wszystkich pokus, jakim dawniej ulega\u0142em \u2014 wi\u0119c pokocha\u0142em Ciebie nade wszystko, ca\u0142\u0105 moc\u0105 mi\u0142o\u015bci uchwyci\u0142em si\u0119 Twojej r\u0119ki\u2026 O, a\u017c po kres \u017cycia chro\u0144 mnie od wszelkiego z\u0142a! Ty\u015b, Panie, Kr\u00f3lem moim, Ty\u015b moim Bogiem. Tobie niechaj s\u0142u\u017cy wszystko, czego si\u0119 nauczy\u0142em po\u017cytecznego w ch\u0142opi\u0119ctwie. Tobie niech s\u0142u\u017cy wszystko, cokolwiek m\u00f3wi\u0119, pisz\u0119, czytam, obliczam. Nawet wtedy, gdy si\u0119 uczy\u0142em g\u0142upstw, Ty mi swoich poucze\u0144 nie szcz\u0119dzi\u0142e\u015b i przebaczy\u0142e\u015b mi naganne upodobanie w rzeczach b\u0142ahych. Nawet wtedy nauczy\u0142em si\u0119 wielu s\u0142\u00f3w po\u017cytecznych. Ale mog\u0142em si\u0119 ich przecie\u017c nauczy\u0107 tak\u017ce przy studiowaniu przedmiot\u00f3w warto\u015bciowych\u2026 Inaczej wiec nale\u017ca\u0142oby kszta\u0142ci\u0107 ch\u0142opc\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>16. Straszliwa rzeko spo\u0142ecznego obyczaju! Kto si\u0119 tobie oprze\u0107 zdo\u0142a? Czy nigdy twoje wody nie opadn\u0105, nie wy- schn\u0105? Jak d\u0142ugo jeszcze b\u0119dziesz gna\u0107 nieszcz\u0119snych ludzi ku morzu wielkiemu i gro\u017anemu, trudnemu do przebycia nawet dla tych, kt\u00f3rzy do drzewa Krzy\u017ca przywarli? Czy\u017c, pogr\u0105\u017cony w twojej toni, nie czyta\u0142em o tym, \u017ce Jowisz i pioruny ciska\u0142, i uwodzi\u0142 kobiety? Jedno z drugim jest ca\u0142kowicie niezgodne, ale poniewa\u017c tak to przedstawiano, urojony grom by\u0142 dla tych, kt\u00f3rzy chcieli na\u015blado- wa\u0107 Jowisza, zach\u0119t\u0105 do wyst\u0119pk\u00f3w ju\u017c realnych. Jak si\u0119 to dzieje, \u017ce jeden w belferskich szatach cz\u0142owiek mo\u017ce spokojnie s\u0142ucha\u0107, jak inny z takiego samego miotu biedak wo\u0142a: \u201eZmy\u015bla\u0142 to Homer; ludzkie sprawy do \u015bwiata bog\u00f3w przenosi\u0142; o czemu\u017c nie boskie do nas\u2026\u201d Mo\u017ce na- le\u017ca\u0142oby powiedzie\u0107 raczej, \u017ce \u0142ajdakom przyznawa\u0142 cechy boskie, aby ich czyn\u00f3w nie uwa\u017cano za \u0142ajdactwa i aby ka\u017cdy, kto tak post\u0119puje, wydawa\u0142 si\u0119 na\u015bladowc\u0105 nie ludzi wyst\u0119pnych, ale niebia\u0144skich bog\u00f3w. Do ciebie, rzeko piekielna, ludzie rzucaj\u0105 swoje dzieci razem z pieni\u0119dzmi, jakie za udzielane im lekcje trzeba p\u0142aci\u0107. Wiele te\u017c jest podniecenia, kiedy publicznie rozwa\u017ca si\u0119 na rynku prawa, kt\u00f3re przyznaj\u0105 nauczycielom sta\u0142\u0105 pensj\u0119 poza op\u0142atami za lekcje. Wtedy swymi falami bi- jesz, rzeko, w kamienie, \u0142omoczesz, wo\u0142asz rozg\u0142o\u015bnie: \u201eTu mo\u017cna s\u0142\u00f3w si\u0119 nauczy\u0107, tu si\u0119 nabywa wymowy, jak\u017ce niezb\u0119dnej, ilekro\u0107 trzeba kogo\u015b nam\u00f3wi\u0107 do czego\u015b, komu\u015b co\u015b wyja\u015bni\u0107\u2026\u201d Zgo\u0142a na to wygl\u0105da, \u017ce nigdy nie poznaliby\u015bmy takich wyra\u017ce\u0144 jak \u201ez\u0142oty deszcz\u201d, \u201e\u0142ono\u201d, \u201eomami\u0107\u201d, \u201esklepienie niebieskie\u201d i wielu innych w tek\u015bcie za- pisanych, gdyby nam Terencjusz nie przywi\u00f3d\u0142 tego m\u0142odego nicponia, kt\u00f3ry usprawiedliwi\u0107 pr\u00f3buje cudzo\u0142\u00f3stwo przyk\u0142adem Jowisza. Widzi ten obwie\u015b na \u015bcianie \u201ewymalowany obraz, gdzie takie by\u0142y sprawy przedstawione: jak Jowisz niegdy\u015b na \u0142ono Danae spu\u015bci\u0142 deszcz z\u0142oty, aby j\u0105 omami\u0107\u2026\u201d Patrzcie no, jak on rzekomo boskim tym przyk\u0142adem siebie samego do wyst\u0119pku zach\u0119ca:\u201eJaki\u017c to b\u00f3g? Ten, kt\u00f3ry gromem szczyt sklepienia wstrz\u0105sa.Ja, biedny cz\u0142owiek, tak bym nie potrafi\u0142\u2026Ale to drugie zrobi\u0142em, i z ch\u0119ci\u0105!\u201d . To nieprawda, \u017ce takie niegodziwe brednie u\u0142atwiaj\u0105 poznawanie nowych s\u0142\u00f3w. To raczej dzi\u0119ki takim, jakie tam si\u0119 pojawiaj\u0105, s\u0142owom mniej si\u0119 ludzie wahaj\u0105 przed pope\u0142nianiem niegodziwo\u015bci. Nie s\u0142owa tu oskar\u017cam. One s\u0105 jak naczynia wyborne, drogocenne. Oskar\u017cam wino k\u0142amstwa, kt\u00f3re nam w nich podawali do picia nauczyciele pijani. Gdy nie chcieli\u015bmy pi\u0107, bito nas. I nie wolno by\u0142o przywo\u0142a\u0107 jakiego\u015b trze\u017awego s\u0119dziego. O Bo\u017ce m\u00f3j! W Twojej obecno\u015bci ju\u017c teraz bezpiecznie mog\u0119 wspomina\u0107, \u017ce ja si\u0119 ch\u0119tnie tego uczy\u0142em i zachwyca\u0142em si\u0119 tym, nieszcz\u0119sny. I z tego powodu m\u00f3wiono, \u017ce jestem ch\u0142opcem rokuj\u0105cym du\u017ce nadzieje.<\/p>\n\n\n\n<p>17. Pozw\u00f3l, Bo\u017ce m\u00f3j, abym te\u017c troch\u0119 opowiedzia\u0142, na jakie g\u0142upstwa trwoni\u0142em cenny dar otrzymany od Ciebie: moje zdolno\u015bci. Stawiano mi zadanie, kt\u00f3re budzi\u0142o we mnie wielk\u0105 emocj\u0119, gdy\u017c nagrod\u0105 za powodzenie mia\u0142a by\u0107 pochwa\u0142a, a kar\u0105 za nieudan\u0105 prac\u0119 \u2014 ostra nagana albo nawet baty. Mia\u0142em wypowiedzie\u0107 przemow\u0119 Junony gniewnej i roz\u017calonej tym, \u017ce nie mo\u017ce od Italii \u201ewodza \u2018Teukr\u00f3w odegna\u0107\u2026\u201d Z g\u00f3ry mi wyja\u015bniono, \u017ce Junona nigdy takich s\u0142\u00f3w nie wypowiedzia\u0142a. Musia\u0142em b\u0142\u0105ka\u0107 si\u0119 po \u015bcie\u017ckach poetyckich zmy\u015ble\u0144 i wyrazi\u0107 proz\u0105 tre\u015b\u0107 podobn\u0105 do tej, jak\u0105 poeta w wierszach zawar\u0142. Ten za\u015b ch\u0142opiec otrzymywa\u0142 wi\u0119ksz\u0105 pochwa\u0142\u0119, kt\u00f3ry odzia\u0142 rzecz w takie s\u0142owa, \u017ce w zdaniach mocniej si\u0119 burzy\u0142 gniew i b\u00f3l, i to wyra\u017cony w spos\u00f3b dostosowany do godno\u015bci przedstawionej osoby. Po c\u00f3\u017c mi to wszystko by\u0142o, o moje prawdziwe \u017cycie, o Bo\u017ce m\u00f3j? C\u00f3\u017c z tego, \u017ce moj\u0105 deklamacj\u0119 oklaskiwa\u0107 b\u0119d\u0105 r\u00f3wie\u015bnicy z mojej klasy? Czy to wszystko nie jest dymem na wietrze? Czy\u017c nie znalaz\u0142by si\u0119 inny temat, w kt\u00f3rym \u0107wiczy\u0107 m\u00f3g\u0142bym m\u00f3j j\u0119zyk, moje zdolno\u015bci? S\u0142awienie Ciebie, Panie, s\u0142awienie wersetami Pisma \u015awi\u0119tego mog\u0142o by\u0107 zadaniem, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rego oplot\u0142aby si\u0119 winoro\u015bl serca mego. Tchnienia uroje\u0144 ju\u017c by jej nie targa\u0142y, nie sta\u0142aby si\u0119 straw\u0105 marn\u0105, zdatn\u0105 tylko dla dziobi\u0105cych ja ptak\u00f3w. Tym drapie\u017cnikom, grzesznym anio\u0142om, w r\u00f3\u017cny spos\u00f3b sk\u0142ada si\u0119 ofiar\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>18. Trudno si\u0119 dziwi\u0107, \u017ce tak si\u0119 pogr\u0105\u017cy\u0142em w marno\u015bci i odchodzi\u0142em daleko od Ciebie, skoro jako wzory do na- \u015bladowania przedstawiano mi ludzi, kt\u00f3rzy wstydzili si\u0119 jak ha\u0144by tego, \u017ce opowiadaj\u0105c o dobrych swoich czy- nach pope\u0142nili b\u0142\u0105d gramatyczny albo u\u017cyli wyra\u017ce\u0144 prowincjonalnych, a dumnie kroczyli w ob\u0142oku pochwa\u0142, je\u015bli o swoich niegodziwych pasjach m\u00f3wili zdaniami zaokr\u0105glonymi, b\u0142yszcz\u0105cymi obfit\u0105 ornamentyk\u0105. Widzisz to, Pa- nie, i milczysz \u2014 cierpliwy, pe\u0142en mi\u0142osierdzia, wierny. Czy zawsze b\u0119dziesz milcza\u0142? Jeszcze dzi\u015b mo\u017cesz wydoby\u0107 z tej straszliwej przepa\u015bci wszelk\u0105 dusz\u0119, kt\u00f3ra Ciebie szuka i \u0142aknie Twojej pociechy i kt\u00f3rej serce m\u00f3wi: \u201eSzu- kam oblicza Twego; oblicza Twego, Panie, szuka\u0107 b\u0119d\u0119\u201d. Ogarni\u0119ty mrocznymi uczuciami, by\u0142em w\u00f3wczas daleko od oblicza Twego. Nie po drodze przemierzanej stopami, nie w przestrzeni fizycznej odchodzi si\u0119 od Ciebie i do Ciebie powraca. Tam- ten marnotrawny Tw\u00f3j syn czy\u017c potrzebowa\u0142 konia, ryd- wanu albo okr\u0119tu? Czy na skrzyd\u0142ach widzialnych odlecia\u0142? Czy musia\u0142 i\u015b\u0107 drog\u0105, aby potem, \u017cyj\u0105c w dalekim kraju, roztrwoni\u0107 to, co mu da\u0142e\u015b, gdy odchodzi\u0142? Mi\u0142owa\u0142e\u015b go, gdy\u015b mu dawa\u0142; jeszcze czulej mi\u0142owa\u0142e\u015b wracaj\u0105cego n\u0119dzarza. On przez to odszed\u0142, \u017ce pogr\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 w nami\u0119tno- \u015bciach mrocznych, kt\u00f3re zakry\u0142y przed nim oblicze Twoje. Spojrzyj na to, Panie, cierpliwie, tak, jak zawsze patrzy\u0142e\u015b. Jak\u017ce pilnie przestrzegaj\u0105 ludzie zasad gramatyki otrzymanych od dawniejszych pokole\u0144, a jak zaniedbuj\u0105 oznajmione przez Ciebie zasady wiecznego zbawienia. Ten, kto przestrzega albo naucza tradycyjnych regu\u0142 fonetycznych \u2014 je\u015bli wbrew przepisom j\u0119zykowym wypowie s\u0142o- wo homo bez pocz\u0105tkowego h, na wi\u0119ksz\u0105 si\u0119 u ludzi na- ra\u017ca nagan\u0119, ni\u017c gdyby nienawidzi\u0142 cz\u0142owieka, istoty takiej, jaka jest on sam. To jakby kto\u015b my\u015bla\u0142, \u017ce nieprzyjazny cz\u0142owiek mo\u017ce mu bardziej zaszkodzi\u0107, ni\u017c on sam sobie szkodzi odczuwan\u0105 do tego cz\u0142owieka nienawi\u015bci\u0105; albo \u017ce dotkliwiej szkodzi temu, kogo prze\u015bladuje, ni\u017c pustoszy ow\u0105 wrogo\u015bci\u0105 w\u0142asne serce. A przecie\u017c \u017caden element wykszta\u0142cenia nie dotyczy nas w tak wielkim stopniu jak owa zapisana w sumieniu zasada: Nie czy\u0144 innemu tego, czego sam nie chcia\u0142by\u015b dozna\u0107. Jak\u017ce Ty tajemny jeste\u015b, na wysoko\u015bci trwaj\u0105cy w\u015br\u00f3d milczenia, Panie, jedyny w takim wywy\u017cszeniu! Zawsze czuwasz i moc\u0105 prawowitej w\u0142adzy zsy\u0142asz kar\u0119 za\u015blepienia za bezprawn\u0105 ambicj\u0119. Oto ten cz\u0142owiek pnie si\u0119 ku s\u0142awie retora: stoi przed innym cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry go ma oceni\u0107; doko\u0142a t\u0142oczy si\u0119 wielu ludzi; jak\u017ce on nienawidzi swego antagonisty; i jak pilnie uwa\u017ca, \u017ceby nie powiedzie\u0107 omy\u0142kowo inter hominibus; a tym, \u017ce przez to szale\u0144stwo mo\u017ce cz\u0142owieka wygna\u0107 spo\u015br\u00f3d ludzi, wcale si\u0119 nie przejmuje\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>19. Na progu takiego to \u015bwiata stan\u0105\u0142em nieszcz\u0119sny w moich latach ch\u0142opi\u0119cych. Przygotowywa\u0142em si\u0119 do owych igrzysk w szkole, gdzie bardziej si\u0119 wystrzega\u0142em pope\u0142nienia w mowie prowincjonalizmu ni\u017c zawi\u015bci wobec tych, co takich b\u0142\u0119d\u00f3w nie pope\u0142niali. Wyznaj\u0119 teraz przed Tob\u0105, Bo\u017ce m\u00f3j, jakimi sposobami skarbi\u0142em sobie po- chwa\u0142\u0119 ludzi, kt\u00f3rych uznanie wydawa\u0142o mi si\u0119 w\u00f3wczas sensem \u017cycia. Nie rozpozna\u0142em tego wiru upodlenia, w ja- ki by\u0142em rzucony z dala od oczu Twoich. Dla nich c\u00f3\u017c mo- g\u0142o by\u0107 w\u00f3wczas wstr\u0119tniejszego ode mnie\u2026 Nie podoba\u0142em si\u0119 nawet owym ludziom, gdy\u017c ich nieraz ok\u0142amywa\u0142em \u2014 pedagoga, nauczycieli, rodzic\u00f3w \u2014 aby uzyska\u0107 wolny czas na zabawy i gry, kt\u00f3rym oddawa\u0142em si\u0119 z pasj\u0105, na ogl\u0105danie g\u0142upich widowisk, a wreszcie na na\u015bladowanie tego, co widzia\u0142em na scenie. Nieraz to i owo krad\u0142em ze spi\u017carni albo ze sto\u0142u, b\u0105d\u017a przez \u0142akomstwo, b\u0105d\u017a te\u017c \u017ceby da\u0107 ch\u0142opcom; chodzi\u0142o mi o to, by chcieli si\u0119 ze mn\u0105 bawi\u0107. Wprawdzie i oni korzystali z rado\u015bci zabawy, ale pomimo to kazali sobie za ni\u0105 p\u0142aci\u0107. Cz\u0119sto te\u017c pod wp\u0142ywem zaciek\u0142ej ambicji g\u00f3rowania zapewnia\u0142em sobie oszukiwaniem zwyci\u0119stwo w grze. Nic jednak nie budzi\u0142o we mnie tak wielkiego oburzenia i nigdy nie k\u0142\u00f3ci\u0142em si\u0119 tak w\u015bciekle jak wtedy, gdy na pr\u00f3bie oszustwa przy\u0142apa\u0142em innych. Kiedy za\u015b mnie przy\u0142apano i wymy\u015blano mi, wola\u0142em najgorsz\u0105 nawet awantur\u0119, byle tylko nikomu nie ust\u0105pi\u0107. Czy to jest owa dzieci\u0119ca niewinno\u015b\u0107? Nie, Panie! Zmi\u0142uj si\u0119, Panie! To nie jest niewinno\u015b\u0107. Zamiast pedagog\u00f3w i nauczycieli b\u0119d\u0105 kr\u00f3lowie i prefekci, zamiast orzech\u00f3w, pi\u0142ek i wr\u00f3bli \u2014 z\u0142oto, maj\u0105tki, s\u0142u\u017cba, a istota rzeczy pozostaje, przenika do lat dojrza\u0142ych. Tylko \u017ce r\u00f3zgi nauczycieli zast\u0105pione s\u0105 gorszymi karami\u2026 Dzieci s\u0105 jeszcze ma\u0142e; dlatego uzna\u0142e\u015b je, Kr\u00f3lu nasz, za symbol pokory, m\u00f3wi\u0105c: \u201eTakich jest kr\u00f3lestwo niebieskie\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>20. Ale nawet gdybym z woli Twojej, Panie, do\u017cy\u0142 tylko do kresu ch\u0142opi\u0119ctwa, winien by\u0142bym wdzi\u0119czno\u015b\u0107 Tobie, najlepszemu, najdoskonalszemu Stw\u00f3rcy i Rz\u0105dcy wszech\u015bwiata. Bo ju\u017c wtedy istnia\u0142em, ju\u017c wtedy \u017cy\u0142em. Widzia\u0142em, odczuwa\u0142em, troszczy\u0142em si\u0119 o swoj\u0105 nienaruszalno\u015b\u0107, b\u0119d\u0105c\u0105 \u015bladem owej tajemniczej Jedno\u015bci, od kt\u00f3rej pochodzi\u0142em. Zmys\u0142em wewn\u0119trznym harmonizowa\u0142em wszystkie moje zmys\u0142y. Nawet w sprawach zupe\u0142nie drobnych radowa\u0142em si\u0119 prawd\u0105, buntowa\u0142em si\u0119 przeciw z\u0142udzie. Mia\u0142em dobr\u0105 pami\u0119\u0107. Coraz lepiej w\u0142a- da\u0142em j\u0119zykiem. Przyja\u017a\u0144 by\u0142a dla mnie b\u0142og\u0105 pociech\u0105. Unika\u0142em cierpienia, poni\u017cenia, niewiedzy. Takie ma\u0142e stworzenie \u2014 jak\u017ce cudowne, jak\u017ce zadziwiaj\u0105ce posiad\u0142o w\u0142a\u015bciwo\u015bci. S\u0105 to dary Boga mego. Nie ja sam siebie tak wyposa\u017cy\u0142em. Dobre one s\u0105. Wszystkie te dary to ja. Dobry jest wi\u0119c Ten, kt\u00f3ry mnie stworzy\u0142, i On sam jest dobrem moim. \u017barliwie s\u0142awi\u0119 Go za wszystkie dobra, jakimi mnie obsypa\u0142 ju\u017c w dzieci\u0144stwie. Z\u0142o polega\u0142o na tym, \u017ce nie w Bogu, lecz w Jego stworzeniach, w sobie i w innych, szuka\u0142em rado\u015bci, wznios\u0142o\u015bci i prawdy. Tak zapada\u0142em w cierpienia, w pomy\u0142ki, w b\u0142\u0119dy. S\u0142odyczy moja, chlubo i nadziejo, dzi\u0119ki Ci sk\u0142adam, Bo- \u017ce m\u00f3j! Za wszystkie dary dzi\u0119kuj\u0119 i prosz\u0119, aby\u015b raczy\u0142 mi ich nie odbiera\u0107. Mnie te\u017c zachowaj, a one wzrosn\u0105 i osi\u0105gn\u0105 doskona\u0142o\u015b\u0107. Ja za\u015b ca\u0142y b\u0119d\u0119 trwa\u0142 przy Tobie. Bo samo to, \u017ce istniej\u0119, Twoim przecie\u017c jest darem.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Stworzy\u0142e\u015b nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dop\u00f3ki w Tobie nie spocznie.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":204,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[8],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/203"}],"collection":[{"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=203"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/203\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":205,"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/203\/revisions\/205"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/204"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=203"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=203"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/parafiadobrzykow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=203"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}